O mnie


Mariusz Szmerdt to mieszkający w Częstochowie artysta malujący w tradycyjnym japońskim stylu „sumi-e”, należący do Międzynarodowego Stowarzyszenia Artystów Chińskiej Kaligrafii i Malarstwa Tuszem (International Chinese Calligraphy & Ink Painting Artist Society), którego siedziba znajduje się w Tokio. Jest też współtwórcą projektu „Ink Treasures” - strony gdzie można znaleźć wiele informacji dotyczących malarstwa tuszem oraz kaligrafii.

Czarny tusz, papier, pędzle i woda

Tradycyjne monochromatyczne malarstwo japońskie pojawiło się w średniowieczu w Japonii za sprawą migrujących z Chin mnichów i nauczycieli buddyzmu „zen”. Malarstwo to na przestrzeni wieków wciąż się zmieniało, ewoluowało za sprawą nowo powstających nurtów i szkół.
Jednak niezmiennie od stuleci wykorzystywało się tu podstawowe narzędzia: czarny tusz, pędzle, papier do malarstwa tuszem (potocznie zwany „ryżowym”), a także jedwab i wodę.
Sztuka ta łączy dziś w sobie wiele różnych technik nazywanych wspólną nazwą suibokuga.

W języku japońskim „boku”/”sumi” oznacza czarny tusz, z kolei „ga”/”e” znaczy obraz, zaś „sui” to woda. - Pierwotnie ta szkoła malarstwa emanowała silnym wpływem buddyzmu zen. Stosowano surowy minimalizm nie dopuszczający odcieni szarości. Jednak z biegiem czasu powstały nowe odłamy i szkoły. Artyści wyłamali się z utartego kanonu, pojawił się kolor i przepych, szczególnie w okresie Edo – wyjaśnia Mariusz Szmerdt. - Użycie koloru jest obecnie dość powszechne i akceptowane, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że w pewien sposób narusza się tu tradycję tej klasycznej sztuki – dodaje artysta.

Zasady tradycyjnych wschodnich sztuk malarstwa dotyczą nie tylko barw, ale i samego procesu powstawania dzieła. Trzeba wiedzieć, że w tradycyjnym malarstwie europejskim artysta zazwyczaj najpierw tworzy wstępny szkic, roboczą wersję. Może wykonać ją na płótnie lub papierze i nanosić nowe warstwy aż do uzyskania końcowego efektu.
W przypadku malarstwa sumi-e, zarówno ze względu na specyfikę papieru, jak również zasady chińskiej i japońskiej sztuki malarstwa tuszem, takie „wygody” nie są dopuszczalne. Malarstwo tuszem można zdefiniować zasadą „jedno dotknięcie – jedno pociągnięcie pędzla”. Oznacza to, że jakakolwiek pomyłka sprawia, iż cała praca musi być (od podstaw) namalowana raz jeszcze. Japońscy i chińscy mistrzowie oglądający obraz od razu dostrzegą nanoszone poprawki. Nie można również niczego usunąć w mniej lub bardziej mechaniczny sposób, gdyż zniszczy to papier i pozostawi trwały ślad.

Znajomość zasad i filozofii związanej z malarstwem sumi-e i świadomość tego jak artyści podchodzą do swojej pracy pozwalają jaszcze bardziej docenić kunszt obrazów wykonanych w tej technice. Dla malarzy sprzed wieków był to rodzaj medytacji, kontemplacji, samodoskonalenia. Suibokuga była czymś więcej niż malarstwem. Warto wiedzieć, że malarstwo monochromatyczne praktykowali arystokraci i samuraje. Słynny z historii Japonii Musashi Myamoto (niepokonany legendarny samuraj, twórca stylu walki dwoma mieczami) oddawał się malarstwu równie chętnie jak studiowaniu drogi miecza. Jego obrazy do dziś są uznawane za mistrzostwo w operowaniu pędzlem i tuszem.

Mariusz Szmerdt podkreśla, że tworzenie dzieła nie ogranicza się do pracy samego malarza.
- Inspiracją dla moich obrazów jest przestrzeń, zarówno ta dookoła nas, jak i ta, która powstaje w naszym umyśle; swobodna przestrzeń teraźniejszości, przeszłości i przyszłości. Z niej powstają pomysły, rodzą się tematy obrazów, nastroje, emocje i pasja tworzenia. Obrazy są dla mnie możliwością nawiązania kontaktu z widzem, który poprzez swoją obserwację i wizje staje się nie tylko odbiorcą, ale i artystą – przyznaje.

O wartości obrazów, których autorem jest M. Szmerdt świadczy ich udział w międzynarodowych wystawach, współpraca artysty z europejskimi i amerykańskimi wydawnictwami oraz autorami książek i czasopism. Obrazy Polaka znalazły uznanie w środowisku profesjonalnych mistrzów, a jego styl stał się rozpoznawalny. Wiele jego obrazów znajduje się w prywatnych zbiorach, między innymi znanych mistrzów sztuk walki. - Mój styl zaczyna być naśladowany - mówi z uśmiechem artysta.
- To dość miłe, jednak zdaję sobie sprawę że to niełatwe. Sumi-e jest jak sztuka walki danego mistrza. Możesz trenować latami, jednak jego technika i sposób wykonania ciosu będzie charakterystyczny tylko dla niego. To jak siatkówka oka - nie powtarzająca się – podkreśla M. Szmerdt.